Jeśli Twitter upadnie, wraz z nim zniknie spory kawałek naszej historii

Odkąd Twittera przejął Elon Musk, wraz z którym do firmy zawitały chaos, masowe zwolnienia i decyzje oparte o widzi mi się nowego właściciela i prezesa, w internecie nie cichną spekulacje o tym, co się stanie, jeśli platforma upadnie. Podpowiem: to będzie katastrofa.
Fot. Souvik Banerjee / Unsplash

Odkąd Twittera przejął Elon Musk, wraz z którym do firmy zawitały chaos, masowe zwolnienia i decyzje oparte o widzi mi się nowego właściciela i prezesa, w internecie nie cichną spekulacje o tym, co się stanie, jeśli platforma upadnie. Podpowiem: to będzie katastrofa.

Twitter to medium, które wbrew obiegowej opinii – przynajmniej tej obowiązującej w Polsce – jest bardzo ważne. W naszym kraju przyzwyczailiśmy się do myślenia, że to platforma, na której przebywają przede wszystkim politycy i dziennikarze. Jakkolwiek można się z tą tezą zgodzić, to jednak nie warto – i na polskim gruncie – odbierać Twitterowi mocy.

To tu właśnie najszybciej pojawiają się informacje, to tu nierzadko osoby publiczne i przedstawiciele władzy wchodzą ze sobą w dialog, czego efekty miewają (!) przełożenie na obowiązujące reguły prawne czy wydarzenia polityczne.

To na Twitterze wreszcie można spotkać wiodących analityków i komentatorów, a także z każdym z nich wejść w polemikę i nawiązać dialog.

O tym, jak ważny jest Twitter, posłuchać można w dziesiątym odcinku audycji TECHSPRESSO.CAFE, który znajdziecie pod tym linkiem na Spotify (dostępny jest też na Anchor FM, Apple Podcasts i Google Podcasts).

Czy Twitter może upaść?

Takie spekulacje zaczęły pojawiać się w wyniku masowych odejść pracowników platformy, którą obecnie według mediów obsługuje zaledwie 50 osób. Oliwy do ognia dolał sam Musk, który podczas rozmowy ze swoimi pracownikami 10 listopada zapowiedział, że Twitter może zbankrutować.

Osobiście uważam, że perspektywa ta jest mało realna – z wielu względów.

Pierwszy z nich to fakt, że Twitter stał się ważnym elementem dyskursu publicznego, uniwersalną platformą wymiany myśli. Jest integralną częścią ekosystemu medialnego i intelektualnego. Niejednokrotnie ratował życie – np. podczas klęsk żywiołowych, bo właśnie tam najszybciej instytucje publiczne i władza mogą komunikować się z masowym odbiorcą.

Magazyn “MIT Technology Review” zwraca uwagę, że to na Twitterze pojawiła się pierwsza informacja o zabiciu Osamy bin Ladena, przywódcy organizacji terrorystycznej Al Kaida. Twitter jest również medium, które służy do dokumentowania zbrodni wojennych dokonywanych przez Rosjan na Ukrainie (dzięki m.in. bardzo żywej społeczności OSINT).

Często na platformie wydarzenia dyskutowane są niemal w czasie rzeczywistym – co oznacza, że wiele wpisów z Twittera ma wymiar dokumentacji rzeczywistości, wydarzeń, a więc może być traktowanych jako… artefakty historyczne.

A co, jeśli jednak?

Upadek Twittera – zamknięcie serwisu, a zatem całkowita likwidacja jego infrastruktury – w pierwszej kolejności będzie oznaczał utratę wszystkich tych danych, o których wcześniej wspomniałam.

Zapisanie pełnego archiwum wszystkich istniejących obecnie na Twitterze wpisów jest niemożliwe – choć archiwizacji może dokonać każdy użytkownik odnosząc się do treści zawartych na własnym koncie.

Niegdyś projekt archiwizacji wszystkich tweetów prowadziła Biblioteka Kongresu USA, jednak zaprzestała jego realizacji w 2018 roku. Jak poinformowała wówczas instytucja, gromadzone od tego czasu są wpisy wyłącznie z wybranych, ważnych kont.

Dane, które gromadzono wcześniej, próbując zapisać każdy wpis pojawiający się w serwisie, były zbyt wielkiej objętości, by można było je przechowywać przy zastosowaniu rozsądnych środków. Również, objętość ta zwiększała się zbyt szybko – przede wszystkim ze względu na upowszechnienie narzędzi cyfrowych i mediów społecznościowych oraz rosnące tempo wymiany informacji.

Utrata kolektywnej pamięci

Likwidacja Twittera, a raczej jego nagłe wyłączenie, to zbiorowa likwidacja pamięci, w pewien sposób – wpędzenie nas wszystkich w rodzaj cyfrowej amnezji.

To również odcięcie wielu osób od podstawowego źródła informacji – pozwalającego na dużo sprawniejszy ich obieg, niż media internetowe, nie wspominając już o tradycyjnych.

Elon Musk zdaje sobie sprawę z tego, że Twitter odgrywa dziś ogromnie ważną rolę nie tylko w infosferze, ale i w procesach demokratycznych – od jego wykorzystania zależy funkcjonowanie licznych działów komunikacji instytucji publicznych z całego świata. Wielokrotnie sam deklarował, że chce platformę rozwijać, nie zaś doprowadzić do jej upadku – pytanie jednak, ile te deklaracje mają wspólnego z rzeczywistością. Czas pokaże.

Total
1
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane teksty
Czytaj dalej

Asystenci głosowi: szansa czy zagrożenie dla prasy?

Urządzenia z funkcją asystenta głosowego zaczęły być w ostatnim czasie postrzegane przez koncerny medialne jako szansa na odbudowę pozycji prasy tradycyjnej. Pojawiają się jednak obawy, że mogą jeszcze bardziej uzależnić ludzi od algorytmów kontrolowanych przez wielkie firmy technologiczne i w przyszłości mogą stać się zagrożeniem dla pluralizmu informacyjnego.
Czytaj dalej

Cognizant nie będzie już moderował “kontrowersyjnych” treści dla Facebooka

Firma Cognizant oferująca wielkim koncernom technologicznym pracowników, którzy jako zewnętrzni kontrahenci zatrudniani są przy moderacji treści, nie będzie już świadczyła usług dla Facebooka w zakresie moderacji materiałów “kontrowersyjnych”. To pokłosie głośnego reportażu serwisu The Verge, który wiosną tego roku zwrócił uwagę na trudne warunki pracy osób zatrudnianych w Cognizancie i wynikające z natury wykonywanych obowiązków problemy dla zdrowia psychicznego – ocenia brytyjski publiczny nadawca BBC.