Meta grozi Amerykanom, że przestanie wyświetlać linki do newsów. To powtórka z Australii

Koncern Meta zagroził USA, że nie będzie już wyświetlał na Facebooku i w innych swoich usługach treści informacyjnych, takich jak np. linki do newsów pochodzących od zewnętrznych wydawców. O co chodzi? O nowe, wzmacniające media prawo, które za chwilę być może przyjmie Kongres, bardzo zbliżone do regulacji z Australii.
Matthew Guay / Unsplash

Koncern Meta zagroził USA, że nie będzie już wyświetlał na Facebooku i w innych swoich usługach treści informacyjnych, takich jak np. linki do newsów pochodzących od zewnętrznych wydawców. O co chodzi? O nowe, wzmacniające media prawo, które za chwilę być może przyjmie Kongres, bardzo zbliżone do regulacji z Australii.

Dwa lata temu z medialnych nagłówków praktycznie nie schodził spór Facebooka z rządem Australii wokół kwestii rekompensat dla mediów za linkowane i generujące ruch na platformach społecznościowych treści.

Warto wspomnieć, że spór wokół kwestii umów z mediami w Australii zaszedł tak daleko, że na krótki czas Facebook zablokował tam użytkownikom dostęp do sekcji aktualności w swoim głównym serwisie społecznościowym.

Stare problemy, te same groźby

Dziś Meta straszy Stany Zjednoczone – wszystko przez akt prawny mający wzmacniać media w nierównej walce z Big Techami.

Ustawa znana jako Journalism Competition and Preservation Act (JCPA) ma umożliwiać wydawcom treści i organizacjom medialnym negocjacje z Big Techami przy wsparciu rządu – po to, aby mogły one uzyskiwać środki finansowe należne im z tytułu zysków czerpanych przez platformy społecznościowe dzięki treściom generującym ruch, które pochodzą z redakcji, a przez serwisy takie jak Facebook publikowane są bez żadnego wynagrodzenia dla wydawców.

Rzecznik Mety Andy Stone na Twitterze zagroził, że koncern będzie „zmuszony rozważyć wycofanie newsów” z Facebooka, jeśli wspomniana wcześniej ustawa zostanie przyjęta przez Kongres.

Ponadpartyjne poparcie i realna potrzeba

JCPA ma, jak pisze serwis The Verge, poparcie obu stron politycznej sceny w USA. Media, zwłaszcza lokalne, od wielu lat borykają się z problemami finansowymi, Big Techy zaś nie mają żadnego problemu z generowaniem kolosalnych zysków z reklamy, która dziś niemal w całości w wymiarze cyfrowym funkcjonuje w ramach oligopolu wielkich platform technologicznych.

Wydawcy, których treści linkowane są w mediach społecznościowych, w Australii oraz w Kanadzie postanowili zawalczyć o część tych pieniędzy – w końcu większość użytkowników Facebooka przebywa na nim m.in. po to, aby mieć na bieżąco dostęp do treści z ulubionych redakcji i dzielić się linkami. Linki te jednak nie przynoszą zysku wydawcom – i właśnie to leży u podstaw konfliktu mediów z Facebookiem.

JCPA, które być może wkrótce już przyjmie amerykański Kongres, oddaje więcej możliwości „walki o swoje” wydawcom. Ustawa ta może przełożyć się na realną konieczność płacenia mediom przez gigantów takich jak Meta.

Firma ta jednak jest przekonana, że żadne pieniądze wydawcom się nie należą, bo to oni korzystają na udostępnianiu linków przez Facebooka więcej, niż Facebook na zaangażowaniu użytkowników tej platformy generowanym przez newsy.

Stone w swoich komentarzach na Twitterze stwierdził, że „JCPA pomija kluczowy fakt: to wydawcy umieszczają swoje treści na naszej platformie, gdyż przynosi im to zyski – a nie odwrotnie”.

Regulacji sprzeciwiają się również liczne organizacje lobbingowe, które twierdzą, że jeśli Kongres ją przyjmie, zaburzy to amerykański „wolny rynek” i wpłynie znacząco na kwestie antytrustowe, media zaś będą niesłusznie faworyzowane.

Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane teksty
Czytaj dalej

Czy Mark Zuckerberg ostrzegał Trumpa przed TikTokiem?

Prezes Facebooka Mark Zuckerberg miał ostrzegać prezydenta USA Donalda Trumpa przed problemami, jakich może przysporzyć rosnąca popularność TikToka – platformy do dzielenia się krótkimi formami wideo należącej do chińskiego startupu ByteDance. Na prywatnym obiedzie z Trumpem w październiku ubiegłego roku Zuckerberg miał przekonywać prezydenta, że chińskie aplikacje to większe wyzwanie, niż wzięcie w karby jego własnej firmy – od 2018 r. nieustannie przyciągającej krytykę i uwagę ze strony tak opinii publicznej, jak i polityków.
Czytaj dalej

Zamieszki na Kapitolu były streamowane w sieci i ktoś na nich zarobił

Twitter, Facebook i YouTube w ostatnich dniach na potęgę banują użytkowników powiązanych z ekstremistycznymi ruchami, które uczestniczyły w zamieszkach na Kapitolu, do których doszło w środę 6 stycznia. Na sytuacji korzysta platforma Dlive, o której najpewniej nikt z Was nie słyszał, a która pozwoliła streamować uczestnikom zamieszek całość zajść na żywo i jeszcze na tym zarobić.
Total
0
Share