Indie nie chcą regulować sztucznej inteligencji; liczy się gospodarka

Indie zapowiedziały, że nie uregulują sztucznej inteligencji. Nie mają takich planów, regulacje nie są rozważane, a sama sztuczna inteligencja jest motorem napędowym dla cyfrowej gospodarki – i właśnie to dla rządu Narendry Modiego liczy się najbardziej.
Fot. Ishant Mishra / Unsplash

Indie zapowiedziały, że nie uregulują sztucznej inteligencji. Nie mają takich planów, regulacje nie są rozważane, a sama sztuczna inteligencja jest motorem napędowym dla cyfrowej gospodarki – i właśnie to dla rządu Narendry Modiego liczy się najbardziej.

Niecałe dwa tygodnie temu świat żył informacjami o liście otwartym ekspertów, pod którym podpisali się m.in. Steve Wozniak i Elon Musk, wzywającym firmy rozwijające sztuczną inteligencję do wstrzymania prac na pół roku nad narzędziami bardziej zaawansowanymi, niż GPT-4 (następca ChatGPT, o którym można przeczytać na łamach TECHSPRESSO tutaj).

To wprost wyrażona potrzeba regulacji sztucznej inteligencji, przede wszystkim związana z kwestiami etycznymi. Sam proces regulacyjny jednak nie jest łatwy – o tym, z jakimi boryka się problemami, również przeczytacie w naszym serwisie w tym tekście.

Indie płyną pod prąd

Rząd Narendry Modiego zadeklarował, że nie ma zamiaru regulować sztucznej inteligencji. Tym samym Indie stają się – póki co – jedynym krajem, który wprost komunikuje, że nie przykłada wagi do kwestii etyki rozwoju AI, ani tego, w jaki sposób wpłynie ona na krajobraz biznesowy i społeczny kraju. Wytłumaczenie jest proste – chodzi o gospodarkę.

Choć ministerstwo elektroniki i technologii informacyjnych w Indiach oficjalnie twierdzi, że dostrzega problemy wynikające ze wspomnianych wyżej spraw, to jednak zostaje przy stanowisku, że regulacje będą tylko obciążeniem. Sztuczna inteligencja w przekazach resortu jest przedstawiana jako „koło zamachowe cyfrowej gospodarki”, które ma – jak pisze serwis Gizmodo – wzmocnić przedsiębiorczość i odegrać kluczową rolę dla postępu w kraju.

Standaryzacja zamiast regulacji?

Indyjskie ministerstwo co prawda wykluczyło możliwość wprowadzenia twardych regulacji sztucznej inteligencji, ale zostawiło pewnego rodzaju furtkę dla wzięcia rozwoju technologii w tej branży w karby w inny sposób.

Pomóc ma standaryzacja. Na pierwszy rzut oka trudno może być dostrzec różnicę – polega ona na tym, że kiedy regulacje narzucają firmom obowiązki, standardy to jedynie wytyczne, którymi przedsiębiorstwa mogą kierować się w swojej pracy lub nie – i właśnie takiego środka chcą użyć Indie. Standardy mają dotyczyć przede wszystkim odpowiedzialności i etyki w rozwoju sztucznej inteligencji.

Inną kwestią jest to, że podejście to nie działa – sprawdziliśmy to już na żywym organizmie w kontekście mediów społecznościowych i samoregulacji po wyborach prezydenckich w USA z 2016 roku. Wówczas to unijny kodeks dobrych praktyk miał służyć jako wytyczne np. w zakresie moderacji treści czy walki z dezinformacją. Jak bardzo się sprawdził – ironicznie dowodzi sformułowanie Aktu o usługach cyfrowych, w którym to, co jeszcze kilka lat temu stanowiło wytyczne, zostało zmienione w obligatoryjne prawo.

Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane teksty
Total
0
Share