Czy naprawdę potrzebujemy sztucznej inteligencji w muzyce?

Sztuczną inteligencję postrzegamy często jako coś związanego z nowymi technologiami, biznesem czy polityką, ale nie z muzyką. Świat sztuki często wchłania SI z entuzjazmem – pozwala jej komponować lub wręcz występować na scenie, jak w przypadku Opery Drezdeńskiej i spektaklu „Chasing Waterfalls”. Ku swojej zgubie.
Fot. Larisa Birta / Unsplash

Sztuczną inteligencję postrzegamy często jako coś związanego z nowymi technologiami, biznesem czy polityką, ale nie z muzyką. Świat sztuki często wchłania SI z entuzjazmem – pozwala jej komponować lub wręcz występować na scenie, jak w przypadku Opery Drezdeńskiej i spektaklu „Chasing Waterfalls”. Ku swojej zgubie.

Badanie przeprowadzone przez Equity (brytyjski związek aktorów i artystów sztuk performatywnych) pokazuje, że 65% jego członków obawia się, że SI ograniczy ich zatrudnienie w sektorze kultury. Jeśli chodzi o artystów pracujących z dźwiękiem lub głosem, obawia się tego aż 95%. Jak pisze „Financial Times”, obawy nie są bezpodstawne – 1/3 związkowców już teraz dostrzegła ogłoszenia o pracę zakładające używanie SI.

Do czego używana jest SI? Komponuje proste ścieżki dźwiękowe, generuje głos na wzór ludzkiego, który można wykorzystać w reklamie, albo w nagraniu audiobooka. Głos jest szczególnie łakomym kąskiem – niemal wszystkie firmy do czegoś go potrzebują. Dzięki SI nie będą musieli zatrudniać profesjonalistów. Program zrobi za nich wszystko.

Co program potrafi? Np. aplikacja Audiobook.ai potrafi stworzyć audiobook w 10 minut w 146 wersjach głosowych w 43 językach. Coś, co zespół ludzi robiłby rok, pochłaniając ogromne koszty. Używana przez wielu platforma Spotify zakupiła niedawno Sonantic – program, który oprócz czytania potrafi stworzyć odgłosy krzyku, płaczu czy śmiechu. Mogą być użyte na przykład w grach komputerowych.

Co więcej, źródła głosu dla SI udzielają często młodzi aktorzy, potrzebujący zarobku. Umowy z nimi często skonstruowane są tak, że „dawca” nie ma prawnej kontroli nad wykorzystaniem swojego głosu – firma może zrobić z nim co chce. Aktor więc może obudzić się w rzeczywistości, w której będzie reklamował partię polityczną, której program jest całkowicie sprzeczny z jego poglądami.

Powiecie może, że SI nie potrafi przeczytać książki tak dobrze, jak robił to Ksawery Jasieński czy Krzysztof Gosztyła. Prawda! Ale nie musi. Obsłuży szereg mniej kluczowych zleceń, od których młody aktor zaczyna karierę. Załatwi muzykę do serialu, gry, reklamy, czyli zabierze zlecenie młodemu kompozytorowi. Dokona się także zmiana jakościowa – nagranie, spot, czy klip z użyciem realnego ludzkiego głosu będzie towarem luksusowym, dostępnym dla wybranych.

Nie zdziwiłbym się, gdyby jeszcze za naszego życia tak stało się z koncertami. Tanie koncerty będzie grała SI z wizualizacjami. Występ 70-osobowej orkiestry symfonicznej będzie bardzo drogi i absolutnie elitarny. I nie ma co liczyć na polityków, że nas przed tym obronią. To będzie jak najbardziej w ich interesie.

Tekst oryginalnie ukazał się na profilu Autora na Instagramie.

Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane teksty