Rząd chce wprowadzić kontrolę czatów i maili; więcej inwigilacji, mniej bezpieczeństwa

Planowane zmiany prawa komunikacji elektronicznej zakładają, że służby zyskają dostęp nie tylko do naszych danych lokalizacyjnych i rejestrów połączeń telefonicznych, ale też treści korespondencji e-mail czy rozmów na komunikatorach. W praktyce – na żądanie i bez naszej wiedzy.
Fot. Pradamas Gifarry / Unsplash

Planowane zmiany prawa komunikacji elektronicznej zakładają, że służby zyskają dostęp nie tylko do naszych danych lokalizacyjnych i rejestrów połączeń telefonicznych, ale też treści korespondencji e-mail czy rozmów na komunikatorach. W praktyce – na żądanie i bez naszej wiedzy.

Projektowane zmiany w prawie komunikacji elektronicznej zakładają nałożenie obowiązku przechowywania danych o obywatelach (korzystających z usług elektronicznych) nie tylko przez operatorów telekomunikacyjnych, ale i przez dostawców produktów takich, jak np. komunikatory internetowe czy poczta e-mail.

Jednocześnie, służby zyskają dostęp do informacji takich, jak dane lokalizacyjne ze smartfonów i rejestry połączeń wykonywanych przez użytkowników telefonów komórkowych. „Dziennik Gazeta Prawna” podkreśla, że projektowane zmiany są niezgodne z unijnym prawem – i znacząco poszerzają zakres inwigilacji Polek i Polaków.

Jednoznaczna identyfikacja

Tym samym, rząd chce pozwolić służbom na pozyskiwanie danych jednoznacznie identyfikujących użytkowników konkretnych urządzeń (i jednocześnie internetu).

Interesujące w sprawie jest to, że podsekretarz stanu w KPRM opiniujący projekt sam zaznacza, że treść zmian prawnych pogłębia zakres niezgodności przepisów z unijnym prawem. „Na jego autorach nie robi to wrażenia” – pisze „DGP”.

Dane, do których po zmianach w prawie będą miały służby, to m.in. to, kto jest użytkownikiem, podmiotem inicjującym połączenie, a także daty i godziny połączeń, ich rodzaj, lokalizacja urządzenia oraz czas trwania połączenia.

Niekonstytucyjne przepisy

Szczegółowy zakres danych ma regulować rozporządzenie (według dr Kamila Stępniaka prowadzącego na Instagramie konto Konstytucjonalista, nie spełnia to  wymogów art. 92 ust. 1 w związkiu z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

„Widzę tu zagrożenie przeniesienia pewnych kompetencji i postępowania w sprawie uzyskiwania dostępu do danych na poziom rozporządzeń, co byłoby sprzeczne z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP” – komentuje na swoim profilu Stępniak.

Kto będzie miał dostęp do naszych danych?

O rozszerzenie katalogu podmiotów, które będą musiały przechowywać o nas dane i udostępniać je służbom, zawnioskowali Minister Obrony Narodowej oraz Minister Koordynator Służb Specjalnych. Służby, które będą na żądanie mogły pozyskiwać o nas dane, to m.in. ABW, CBA, Policja, Służba Ochrony Państwa, a także Straż Graniczna, a także sąd i prokuratura.

O komentarz do sprawy zapytaliśmy Fundację Panoptykon – kiedy go otrzymamy, zaktualizujemy powyższy materiał.

Total
6
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane teksty
Czytaj dalej

Znika Ministerstwo Cyfryzacji – resort straconych złudzeń

O likwidacji Ministerstwa Cyfryzacji mówiło się już niejednokrotnie w różnych środowiskach co najmniej od 2018 r. W ciągu ostatnich dwóch lat działania resortu niejednokrotnie można było odnieść wrażenie, że jego funkcjonowanie w rzeczywistości polega na czekaniu, aż w końcu MC formalnie zostanie rozwiązane, a jego kompetencje – przekazane gdzie indziej.