Shein zabiera influencerów na wycieczki w zamian za dobry PR. To stara metoda 

Shein to chiński gigant e-handlu, który lubi wykorzystywać do kształtowania swojego wizuerunku typowe metody Państwa Środka. Sponsorowana wycieczka dla influencerów miała załatwić sprawę i zaczarować opinię publiczną. Tak się jednak tym razem nie stało.
Fot. Dick Thomas Johnson / Flickr

Shein to chiński gigant e-handlu, który lubi wykorzystywać do kształtowania swojego wizuerunku typowe metody Państwa Środka. Sponsorowana wycieczka dla influencerów miała załatwić sprawę i zaczarować opinię publiczną. Tak się jednak tym razem nie stało.

Chińskie firmy chcące zarobić na dobry wizerunek w krajach Zachodu uwielbiają zapraszać znanych dziennikarzy i influencerów na sponsorowane wyjazdy. W ten sposób można było swego czasu zwiedzić – będąc osobą pracującą w polskich mediach – placówki firmy Huawei, a z wyjazdu wracało się z pakietem najnowszych gadżetów – telefonem i smartwatchem. Kto wówczas pisałby źle o firmie, która funduje takie prezenty oraz wyjazdy, na które niskoopłacanych pracowników naszej infosfery po prostu nie stać?

Po te same środki sięgnął gigant fast fashion – koncern Shein, który zabrał influencerów na wycieczkę do swojej fabryki. Znane osoby z Instagrama i TikToka zalały sieci społecznościowe postami relacjonującymi wizytę w czystej fabryce, gdzie pracowały uśmiechające się do zdjęć osoby, a wszystkie standardy bezpieczeństwa były rygorystycznie przestrzegane – relacjonuje serwis Gizmodo

Obraz malujący się w treściach przedstawianych przez internetowe gwiazdki nie miał nic wspólnego z oskarżeniami, które niejednokrotnie kierowano w stronę chińskiej firmy. Były wśród nich m.in. zarzuty wykorzystywania pracy przymusowej, oferowania produktów niebezpiecznych dla zdrowia i życia (np. ubrań zawierających związki ołowiu), a także zatrudniania osób pracujących później w naprawdę nieludzkich warunkach i otrzymujących za to głodowe stawki.

„Demistyfikacja” i prostowanie amerykańskiej dezinformacji

Jedna z influencerek znana jako Dani DMC (Dani Carbonari), która również uczestniczyła w sponsorowanym przez Shein wyjeździe, napisała, iż najważniejszym wnioskiem, jaki z niego wysnuła, jest świadomość jej samodzielnego myślenia. „To jest narracja, którą karmi się nas w Stanach Zjednoczonych, a ja jestem jedną z tych osób, które zawsze mają otwarty umysł i szukają prawdy” – stwierdziła, wskazując, iż w USA stawia się chińskie firmy w bardzo złym świetle.

Jej wideo nie ma już na Instagramie – jest za to raport Kongresu USA na temat zaangażowania przemysłu fast fashion w ludobójstwo Ujgurów, do którego dochodzi w chińskim regionie Sinciangu. Gizmodo omawia go i – jak czytamy – ze szczegółami przedstawiono w nim zaangażowanie dwóch gigantów e-handlu z Chin, firm Shein i konkurencyjnego Temu, w udział w czystkach etnicznych wobec Ujgurów.

Praktyki biznesowe tych firm budzą wątpliwości Amerykanów – w szczególności, jak wskazują autorzy opracowania, w przypadku produktów, które ewidentnie wytwarzane są w wyniku pracy przymusowej, wciąż obecnych na platformach.

Wnioski raportu potwierdzają liczne śledztwa dziennikarskie, doniesienia o unikaniu przez koncerny regulacji, również tych dotyczących ochrony środowiska, jak i ochrony własności intelektualnej. Na obu platformach można także – jak wskazują media – kupić produkty niebezpieczne dla zdrowia i życia. 

Odcinek Techspresso.cafe o TikToku i roli Chin

Zmanipulowani influencerzy

Influencerzy i dziennikarze dający się nabrać na zabiegi PR-owe wielkich firm bardzo często powielają ten sam schemat – o wizytach w fabrykach, pokazowych sklepach i centrach badawczo-rozwojowych piszą z wielką ekscytacją i chętnie pokazują nowocześnie wyglądające wnętrza przygotowane właśnie po to, aby robiły dobre wrażenie na zdjęciach.

Chiny przedstawiają krytykę swoich firm jako propagandę wycelowaną w Pekin i dyskryminację biznesu w oparciu o kraj pochodzenia, co bardzo wyraźnie widać w przypadku dyskusji o bezpieczeństwie sprzętu telekomunikacyjnego. 

Gizmodo pisze, że Shein pozwoliło niektórym influencerom nawet skorzystać z linii produkcyjnej, by mogli zobaczyć samodzielnie, jak pracuje się dla firmy – kilka nagrań przedstawiało bowiem bardzo powolny proces krojenia tkaniny przez uczestniczki wycieczki. 

Wspomniana wcześniej influencerka Dani DMC powiedziała, że po wycieczce do jednej z 6 tys. fabryk Shein zrozumiała, że narracje na temat chińskich firm w USA są „ksenofobiczne i rasistowskie”, a wszystko, co się na ich temat słyszy to „propaganda”.

Shein odpowiada

Przedstawiciel koncernu Shein odpowiadając na pytania Gizmodo stwierdził, że firma jest zaangażowana w zapewnienie jak największej przejrzystości swoich działań, a także słucha klientów i opinii publicznej. Wycieczka dla influencerów z USA miała być okazją do przekonania się, jak koncern pracuje i przekazania informacji na ten temat dalej. 

Słowem – wszystko w porządku i nie ma czego się czepiać. 

Tymczasem, redakcja przypomina badania z 2021 r. z Kanady, w których wykazano, że odzież z Shein zawierała szkodliwe substancje chemiczne, w tym ołów i substancje perfluoroalkilowe (PFAS) – czyli syntetyczne związki szkodliwe dla organizmu, a także ftalany – substancje wykorzystywane np. w produkcji farb i lakierów, również toksyczne dla organizmów żywych.

Wskazano wtedy, że jedna z kurteczek dla niemowląt zawierała 20-krotność dozwolonej normy ołowiu uznawaną za bezpieczną dla człowieka. 

Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane teksty
Total
0
Share