Chiny rzucają wyzwanie USA. Nowe technologie w wywiadzie

Chińskie służby wywiadowcze coraz częściej sięgają po nowe technologie, aby prowadzić swoje działania skuteczniej. To wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych i reszty Zachodu, z którym przyjdzie się mierzyć już w rozpoczętym właśnie roku.
Fot. Daniel Gregoire / Unsplash

Chińskie służby wywiadowcze coraz częściej sięgają po nowe technologie, aby prowadzić swoje działania skuteczniej. To wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych i reszty Zachodu, z którym przyjdzie się mierzyć już w rozpoczętym właśnie roku.

Narzędzia sztucznej inteligencji, które pozwalają na tworzenie dostępnych w mgnieniu oka kompletnych zestawów informacji na temat dowolnej osoby, którą interesują się służby – brzmi abstrakcyjnie? Być może. Właśnie takich “udogodnień” domagali się jednak chińscy szpiedzy podczas spotkań z przedstawicielami rodzimych firm technologicznych, które odbywały się nie tak dawno, bo zaledwie rok i dwa temu – w cieniu pandemii koronawirusa.

Dziennik “New York Times” twierdzi, że pomysły agentów chińskiego wywiadu obejmowały m.in. szkolenie algorytmów AI na posiadanych przez służby bazach danych, a także możliwość kompilowania informacji o każdej osobie, która znajdzie się w polu widzenia kamer monitoringu wizyjnego na danym obszarze. Dodatkowo, w ramach zbioru danych na temat figurantów, dostępna miałaby być analiza behawioralna dotycząca osób, zestawiona z pozyskanymi przez odpowiednie narzędzia informacjami o telefonie komórkowym, kontaktach, numerach rejestracyjnych samochodu jak i innymi danymi.

Tworzone w ten sposób profile miałyby według “NYT” pomagać chińskim służbom w selekcji celów, jak i dokładnej analizie możliwości, które stwarza rozpracowanie poszczególnych osób. Gazeta twierdzi, że dotarła do tych informacji na podstawie wewnętrznych notatek sporządzonych przez pracowników firm technologicznych, które konsultował chiński wywiad.

Ambicje Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego

Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego ChRL to główna agencja wywiadowcza w Chinach, która powstała w 1983 roku.

W ostatnich latach władze w Pekinie zainwestowały sporo w rozwój jej aparatu, poszerzając dostępny do dyspozycji budżet. Przełożyło się to na nowe rekrutacje, jak i rozszerzenie arsenału wykorzystywanych narzędzi o nowe technologie.

Resort rzucił tym samym wyzwanie amerykańskim służbom wywiadowczym, przede wszystkim zaś CIA, które słusznie w ub. roku wskazywało, iż przeciwstawienie się chińskiej aktywności szpiegowskiej będzie jednym z najważniejszych wyzwań na 2024 r. i kolejne lata.

Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego nie musi już opierać się wyłącznie na mało zaawansowanych środkach, takich jak osobowe źródła informacji czy współpracownicy w społecznościach chińskiej diaspory – choć to nadal bardzo skuteczne metody działania, o których wielokrotnie będziemy jeszcze pisać.

Obok celów takich, jak pozyskiwanie danych istotnych z punktu widzenia gospodarczego i rozwoju technologicznego, wykradanie danych osobowych, jak i innych informacji ważnych dla aparatu władzy ChRL, chińskie szpiegostwo nadal uprawiane jest z myślą o “klasycznych” operacjach, pozwalających m.in. na mapowanie stosunków politycznych oraz nastawienia przedstawicieli różnych kręgów i państw wobec Chin.

Kto, kogo i po co szpieguje?

“New York Times” zauważa, że USA zdają sobie sprawę z coraz bardziej rozbudowanych możliwości, którymi dysponuje chiński aparat wywiadowczy.

Znalazło to wyraz m.in. w zwiększonym dwukrotnie podczas kadencji prezydenta Joe Bidena finansowaniu CIA, jak i wzmocnieniu działań operacyjnych prowadzonych względem chińskich firm – tak, Stany Zjednoczone również szpiegują, pozyskując dzięki temu informacje m.in. o stopniu zaawansowania chińskich badań w dziedzinach kluczowych technologii. Amerykanów interesuje przede wszystkim to, w jakim tempie rozwijane są sztuczna inteligencja, technologie kwantowe oraz inne narzędzia mogące zwiększać zdolności operacyjne chińskiego aparatu (zarówno po stronie “cywilnej”, jak i wojskowej).

Zdaniem amerykańskiego dziennika, obecnie rywalizacja obu najważniejszych agencji – po stronie chińskiej Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego, po amerykańskiej zaś – wspomnianej już Centralnej Agencji Wywiadowczej CIA, przypomina stosunki służb amerykańskich i rosyjskich z czasów Zimnej Wojny.

Aktualna sytuacja różni się jednak tym, że Związek Sowiecki nie był zdolny wykorzystywać najnowocześniejszych technologii w swoich działaniach – Chiny zaś mają takie możliwości, tym samym rzucając Zachodowi znacznie poważniejsze wyzwanie.

Warto tu wrócić do wspomnianego wcześniej wykradania przez ChRL własności intelektualnej – szczególnym zainteresowaniem, jeśli chodzi o działania tego rodzaju, prowadzone przede wszystkim w cyberprzestrzeni, są technologie istotne z punktu widzenia wojska, jak i działań aparatu bezpieczeństwa.

Chińskie zagrożenie

CIA zdaje sobie sprawę z tego, że Chiny depczą Stanom Zjednoczonym po piętach, gdy mowa o zaawansowaniu technologicznym i zdolności do wykorzystania nowych technologii w działaniach wywiadowczych.

Dlatego właśnie w ramach agencji powołano specjalną jednostkę, która ma zajmować się wyłącznie kwestiami związanymi z ChRL i jej aktywnością; dlatego też powstał w ramach agencji inny dział, który z kolei ma skupić się na problemach dotyczących wykorzystania w działalności operacyjnej i strategicznej zdobyczy technologicznych.

Można stwierdzić: lepiej późno, niż wcale.

Największym problemem amerykańskiego aparatu jest ograniczona dostępność środków finansowych. W Chinach, gdzie Kongres nie krępuje możliwości przesuwania funduszy w sposób dowolny z punktu widzenia prezydenta Xi Jinpinga, Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego dysponuje właściwie nieograniczonymi możliwościami budżetowymi, adekwatnymi do rosnących potrzeb.

Dodatkowo, resortu nie krępują kwestie etyczne i hierarchia kompetencji. Może dowolnie korzystać z uprawnień, które w USA i licznych innych krajach Zachodu podzielone są pomiędzy wywiad jak i kontrwywiad; jednocześnie, konieczność tłumaczenia się z podejmowanych działań zminimalizowana jest do poziomu, który w rzeczywistości amerykańskiej, lub też w państwach demokratycznych Europy od razu byłby – słusznie – zaszufladkowany jako autorytaryzm.

Polityczny paradoks

To, co łączy oba kraje, to konieczność obrony interesów politycznych. “New York Times” pisze, że jedynym celem działań wywiadowczych ChRL jest obrona własnego systemu (w rozumieniu ustroju), jak i możliwości kontynuacji władzy i pozycji Komunistycznej Partii Chin.

Jednocześnie, gazeta zdaje się całkowicie nie dostrzegać, iż po stronie amerykańskiej cele są w rzeczywistości bardzo zbliżone – to także obrona dominującej, mocarstwowej pozycji Ameryki jako kraju wyznaczającego geopolityczne trendy w swojej strefie wpływów, jak i definiującego to, jak rozumiane są pojęcia takie, jak demokracja czy wolność wypowiedzi w krajach sojuszniczych.

To pewne uogólnienie i zgrubienie – warto jednak wziąć pod uwagę, że w przypadku obu krajów obrona przed obcymi wpływami i dążenie do dominacji jest wyzwaniem przede wszystkim politycznym. Skłonność do pomijania tego faktu to paradoks amerykańskich mediów.

Obietnica nowych technologii

Chiny wiedzą, że bez budowania przewagi na polu zastosowania nowych technologii w wywiadzie sobie nie poradzą. Dlatego chiński wywiad postanowił zainwestować w kadry – rekrutując bardzo często wprost z wydziałów uczelni technicznych, jak i z firm technologicznych oraz w kręgach związanych z hackingiem.

Wydaje się, że zagospodarowane zostało również ryzyko oddziaływania amerykańskich sankcji, których głównym celem było odcięcie Pekinu od możliwości pozyskiwania kluczowych technologii dla rozwoju branż takich jak sztuczna inteligencja.

Dowodem na to, że Pekin coraz skuteczniej przestawia gospodarkę na tory rodzimej produkcji w tym względzie może być choćby historia smartfona Mate 60 Pro koncernu Huawei. Telefon ten okazał się mieć parametry, które skłoniły amerykańskie ministerstwo handlu do uważnego zbadania, czy aby na pewno przy jego projektowaniu nie zostały naruszone kontrole eksportowe. Sam Huawei zaś jest “koniem pociągowym” chińskiej cyfrowej gospodarki, szczególnie, gdy mowa o biznesie czipowym.

Inwestycja w wiedzę

ChRL inwestując w technologie, inwestuje również w wiedzę – bo nawet najbardziej zaawansowane narzędzia, bez pozostających w dyspozycji ekspertów zdolnych interpretować wyniki ich pracy i gromadzone dane, nie będą dostarczały niezbędnej do realizacji ambicji geopolitycznych rezultatów.

Rozwój kadrowy chińskiego aparatu wywiadu to także specjaliści analizujący Stany Zjednoczone pod kątem społecznym, gospodarczym i politycznym. To ludzie skupiający się na badaniach, które choć pozornie nie związane z bezpieczeństwem narodowym, przekładają się na jego wzmocnienie – zwiększając zdolność do oddziaływania ChRL na arenie międzynarodowej również przez operacje wpływu.

Wyzwanie na 2024 rok i nie tylko

Chińskie inwestycje w wywiad to wyzwanie, z którym Ameryce, ale i całemu Zachodowi, przyjdzie mierzyć się nie tylko w 2024 roku, ale i kolejnych latach. Słuszną decyzją będzie nie bagatelizować oddziaływania ChRL na żadnym polu – niezależnie od tego, czy mówimy o dominacji na rynku tanich telefonów z Androidem, czy kolonizacji segmentu zakupów modowych przez kolejne aplikacje oferujące zalew towarów za grosze, czy wreszcie – o królujących na szczytach rankingów popularności chińskich platformach społecznościowych.

Brak wiary w możliwości aparatu wywiadowczego, lekceważenie zagrożenia – to zachowania, które prezentowaliśmy już w przypadku Rosji. Za chwilę tymczasem od pełnoskalowej inwazji Putina na Ukrainę miną dwa lata.


Kup nam kawę na BuyCoffeeTo:

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane teksty
Czytaj dalej

Czy Mark Zuckerberg ostrzegał Trumpa przed TikTokiem?

Prezes Facebooka Mark Zuckerberg miał ostrzegać prezydenta USA Donalda Trumpa przed problemami, jakich może przysporzyć rosnąca popularność TikToka – platformy do dzielenia się krótkimi formami wideo należącej do chińskiego startupu ByteDance. Na prywatnym obiedzie z Trumpem w październiku ubiegłego roku Zuckerberg miał przekonywać prezydenta, że chińskie aplikacje to większe wyzwanie, niż wzięcie w karby jego własnej firmy – od 2018 r. nieustannie przyciągającej krytykę i uwagę ze strony tak opinii publicznej, jak i polityków.
Total
0
Share